Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

15.08.2014

There was a one-piece swimsuit


Do tej pory moje stroje kąpielowe nosiłam tylko podczas pływania, bądź wylegiwania się na plaży czy przy basenie. W tym roku to się zmieniło, gdy znalazłam pewien jednoczęściowy kostium w River Island. Wpadł mi w oko przypadkiem i od momentu kiedy go przymierzyłam wiem, że to było przeznaczenie. Sprawdził się idealnie podczas ostatnich wakacji.
W dzisiejszym zestawieniu owy kostium połączyłam z jeansowymi spodenkami oraz złotymi szpilkami i uważam,że taki zestaw jest idealny na letnie zakupy bądź wieczorne wakacyjne imprezy. Moim zdaniem kostium pięknie prezentował się w roli bluzki.

So far I have only wore my swimsuits while swimming or laying on the beach. This year that changed when I found one-piece swimsuit in River Island. It caught my eye by accidently and since I tried it on I know it was a fate. It was perfect during the last holiday.
That day I wore my swimsuit with jeans short and gold heeled sandals. I think that set is perfect for hot days summer shopping or to go out for holiday party. In my opinion that suit look beautifull and sexy as a blouse.










River Island - swimsuit  Gucci -sunglasses  River Island - shoes   Primark- bag  River Island- chain
 DIY- shorts

12.08.2014

Tenerife mix



Właśnie wróciliśmy z wakacji wypoczęci, opaleni z nowymi wspomnieniami. W tym roku padło na Teneryfę. Gdy wylądowaliśmy na lotnisku znajdującym się przy samym oceanie zakochałam się w widoku - był taki czarujący, muskający lekko wiatrem i jednocześnie ogrzewający swoim ciepłem, ale później czar odrobinę prysnął, gdy zobaczyłam jego prawdziwe wnętrze.

A co głównie mnie zraziło to mentalność mieszkańców, którzy byli nie życzliwi, a komunikacja z nimi była praktycznie nie możliwa jeśli nie znało się hiszpańskiego. Jeśli lubicie spacerować bądź imprezować w spokoju to tam na to nie liczcie. Dodam jeszcze, że ceny są  wysokie w porównaniu nawet do Portugalii, gdzie byliśmy w ubiegłym roku. Jestem miłośniczką złocistych, jasnych  plaż przy których woda ma piękny lazurowy kolor, byłam ciekawa jak wyglądają czarne, wulkaniczne plaże na Teneryfie i niestety nie zachwyciły mnie, gdyż wszystko wokoło wydawało się takie ponure.

Zwiedziliśmy dwie atrakcje Teneryfy i największe w Europie -  botaniczne Zoo "Loro Park"  oraz wodne królestwo Siam Park, w którym można było się nieźle wyszaleć i podnieść poziom adrenaliny, (w sezonie przygotujcie się na godzinne kolejki). Niestety nie udało nam się zobaczyć kolejnej atrakcji jaką jest wulkan. Nurkując mieliśmy zobaczyć żółwia, ale ten niestety się nie pojawił.
Oczywiście każdy lubi to co lubi i ma inne oczekiwania. Ja osobiście spodziewałam się czegoś innego, ale pomimo wszystkiego spędziłam miło tydzień i będę starała się pamiętać o tym co było dobre.
A tymczasem zapraszam Was do obejrzenia zdjęć.

Pierwsze spojrzenie na Teneryfę/ First look at Tenerife

Widok z okna przyznam był cudowny! Chciałabym mieć tak każdego ranka. / I have to admit the view was amazing. I wish to have it every morning.

Pierwsze nocne wyjście/ First night out

Sangria

Moje skarby/ My treasure


Moje ulubione stoisko! Ach ile smaków do wyboru. / My favorite spot! Hard to decide...

<3




Fajnie było zobaczyć orki na żywo, ale jednak wolę by były na wolności. / It was nice to see orca live but I'd rather see them living free.

Miesięczne papugi! Takie słodkie!/ One moth's parrots! They're so cute!





Szczęśliwa po porannym biegu/ Happy after morning's running.

Niemieckie śniadanie- bratwurst i prezel! Pycha!/ German breakfast- bratwurst&pretzel. Yummy!


I znowu mojito! Niebieskie najlepsze! / And again mojito! Blue one is the best!

Deser/ Dessert

Shopping




Motylek :)/ Butterfly :)

:)



Siam Park

My / We

Pod wodą/ Underwater


I powrót do rzeczywistości.  / And time to back the reality.



7.06.2014

Fota Wildlife Cork

Witajcie po przyznam niestety bardzo długiej przerwie, ale nie raz tak to w życiu bywa, że inne sprawy przerastają człowieka. Ostatnio wybraliśmy się na zasłużoną wycieczkę. Nie planowaliśmy dokładnie gdzie pojedziemy, wstaliśmy rano, sprawdziliśmy gdzie zapowiadają słoneczną pogodę, bo jak wiadomo w Irlandii różnie bywa i padło na miasto Cork, o którym słyszałam cudowne rzeczy i które chciałam zobaczyć już od bardzo dawna.

Szybko wyszukaliśmy miejsc, które warto zobaczyć i tak po prawie 3 godzinach jazdy dotarliśmy do parku zoologicznego FOTA. Pogoda rzeczywiście dopisywała, więc wycieczka bardzo udana. Już na wejściu byłam zachwycona otwartą przestrzenią w jakiej znajdowały się zwierzęta- praktycznie na wyciągniecie ręki.



 Przywitały nas strusie, które przyznam bardzo chętnie pozowały do zdjęć.



 Następnie udało nam się trafić na porę karmienia gepardów i zobaczyć ich w akcji co było naprawdę niesamowite.


Niestety musiałam także interweniować w obronie pingwinów. Plusem jest to, że zwierzęta te nie żyją za szybą, dzieli je tylko płotek przez który tego dnia dwóch chłopców przeszło i zaczęło straszyć przerażone małe pingwiny. Nikt nie reagował, nie było też w pobliżu pracowników zoo, dlatego też postanowiłam nie być obojętna i zwróciłam im uwagę, a co się okazało to chłopcy nie wiedzieli gdzie jest ich mama! Tragedia jednym słowem! Ja nie mam swoich dzieci, ale nalegam by Ci co je mają  ZACZĘLI JE PILNOWAĆ zwłaszcza w takich miejscach i jeżeli już widzimy coś takiego to nie patrzmy biernie. Na szczęście zaraz pojawiła się pracownica i mama szybko się odnalazła.
Uwielbiam te zwierzęta! <3


Bardzo podobał mi się wybieg dla różnego rodzaju małp, który znajdował się na środku stawu, można było usiąść na ławce i obserwować ich wariacje.   




Motyle



Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć czerwoną pandę... słodka!!


A taki prezent dostałam :)


To by było na tyle, więcej zdjęć z wycieczki do Cork dodam w następnym poście :)

No to dzięki i trzymajcie się!